wtorek, 2 lipca 2013

pole marchewkowe

Jest burza. Smutek, miłość i wszystkie natręctwa.
Pamiętam jak byłam mała i siadałam na oknie, deszcz spływał po szybie, uderzał w parapet, lubiłam ten dźwięk. W zasadzie pozostało mi to do teraz, gdy jestem już duża. Pamiętasz kiedyś powiedziałam ci, że gdy już dorosnę chcę zostać filozofem. A ty powiedziałeś, że mam zadatki na bycie sokrateską.
Kiedyś w mojej głowie była cisza, szczęśliwe chwile mogły wyciszyć myśli. A teraz szczęście umarło, mogłabym powiedzieć brutalniej.

kocham cię, w twojej wielkiej koszulce, którą mi dałeś. ze łzami. z myślą, że jutro do pracy.
po mojej podlodze biegaja kroliczki, wyrywaja marchewki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz