czwartek, 15 sierpnia 2013

Ze wszystkich miejsc, w których mogę coś napisać, tych wirtualnych, ale i też namacalnych, uczyniłam jedno, ogromne, cmentarzysko. Cmentarz wspomnień ciebie, emocji, których już nie doświadczę, piękna, melancholii, chwil. Upchnęłabym je wszystkie do szuflady mojej białej komody, wróciłabym dni, z każdym jej otwarciem, ale wtedy teraźniejszość nie istniałaby.
Emocje opadły, jak przypuszczałam. Wszystko zaplanowane było już z góry, a ja mogłabym podpisać pakt z diabłem, aby obejrzeć koniec. Moje sny... znów nimi zawładnął ten dziwny klimat, zdarzają się rzeczy, które nigdy się nie zdarzyły. I te, które się zdarzyły, oraz takie, które mogłyby się wydarzyć, jeśli okoliczności byłyby przychylniejsze. I wiesz, w moich snach dzieje się to co zechcę, mówiłam ci, że miewam sny świadome, potrafię wprowadzić się w ten stan. I może to jeszcze, że wierzę w przeznaczenie, czyni mnie istota tak kruchą, niepotrafiącą utopić ciebie w oceanie wspomnień, w lawinie łez, burzliwym smutku...
Może jeszcze to, że wierzę, a ty jesteś silnym ateistą, pamiętam jak opowiadałeś mi te zabawne i absurdalne historie, o tym jak oznajmiłeś rodzicom, że wypisujesz się z Kościoła. Była wtedy jesień, byliśmy w parku, liście spadały z drzew, trawniki przykryte były pomarańczem, rdzą, czerwienią. Poranki bywały coraz chłodniejsze, tak jak wieczory. Śmiałam się, lubiłam, gdy opowiadałeś mi o sobie, gdy coś było zabawne. Teraz wiem, z perspektywy czasu, że dla ciebie nie było to tak zabawne jak dla mnie. Zauważyłam też, że ty śmiałeś się z zupełnie innych rzeczy, sytuacji, a gdy spotkaliśmy się po latach, nic już nie miało znaczenia. Ciągle uważam, że zbyt szybko się spotkaliśmy, to los tak chciał, a ty podszedłbyś do tego racjonalniej? Może po prostu jestem zbyt młoda? A może po prostu ty zazdrościsz mi mojego wieku?
Podobno jestem bystra... Tak mi mówiłeś, gdy przez chwilę byłam twoją zabawką, pocieszycielką, odskocznią od tego świata. Byłam też idealna, piękna, wartościowa... Teraz jestem wspomnieniem.

Tak, teraz wiem, że zazdrościsz mi mojego wieku i świadomości, bo gdy ty dorastałeś, nie było jeszcze gotów i wampirów. Wiesz... myślałam, że gdy stracę ciebie, pochłonie mnie rozpacz. Ale ja jestem posiadaczką każdego twojego słowa zapisanego na papierze, emocji w komputerze, twojego śpiewu, nie liczę wspomnień tańczącego ciebie, tego nikt nie jest w stanie zabrać. Myślałam, że wyrwę sobie serce, a teraz jest tylko pustka, uczucie, że bardzo łatwo mogłabym ci o czymkolwiek powiedzieć, napisać.

Miałbyś ochotę posłuchać, co mam ci do powiedzenia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz