cześć, co u ciebie?
Ja smakuję mojego nowego ulubionego albumu, naszego ukochanego zespołu. Jest piękny, musiałam do niego dorosnąć. Wiesz, w sumie to lubię ten stan, gdy żałuje wszystkich złych słów na temat muzyki, która aktualnie miażdży mi serce na kawałki, ćwiartuje, a krwotok wewnętrzny nie przynosi bólu, a jedynie ciepło. Serce bije mi tak szybko, jak wtedy gdy mierzyłeś mi tętno. Pamiętasz? Śmiałam się, leżeliśmy w twoim łóżku, w twoim pokoju, w półmroku, w muzyce, w twoim mieszkaniu na samym dachu, z którego widzisz bezkres nieba. Pamiętam twój głos, jego brzmienie umiem odtworzyć w myślach.
Czasem chciałabym się wtulić w ciebie, czuć znów twój słodki zapach, najsłodszy, twój dwudniowy zarost na twarzy, dotykać twardych włosów, które opadają ci na oczy, układać z nich najrozmaitsze kompozycje. Smakować twoje gorzkie usta od moich perfum. teraz jest to czasem.
Częściej niż czasem uświadamiam sobie, że już nigdy nie nauczę się żyć z tym, z twoją śmiercią. Wtedy gdy postanowiłeś odejść, tego zimnego dnia. Nigdy nie zapomnę każdej chwili, słowa, sytuacji z tobą w głównej roli. Po twoim odejściu spisałam każde twoje słowo. Mam teraz taką wielką księgę, w której do dzisiejszego dnia spisuje nasze rozmowy, jednak coraz rzadziej przypomina się coś nowego.
Coraz częściej mam siłę aby pójść w miejsce, gdzie wrażliwi ludzie,pochłonięci epizodem, decydują się odejść. Nie ma już śladu po sznurze. Wiatr wieje tam bardziej niż gdziekolwiek, szum liści tworzy melodię smutku.
Wiesz, tak naprawdę bardzo tęsknię. Chciałabym usiąść obok ciebie, porozmawiać, pomilczeć, odpalić drogie fajki, wypić piwo, śmiać się z ludzi, dresów, śpiewać, tańczyć.
Czasem śnię o tobie. Mam żal do losu, że tylko tak mogę cię spotkać. Nie mamy szans zobaczyć się pośmiertnie, bo oboje jesteśmy(ty byłeś) ateistami, a zbawienie nam nie przysługuje.
Dobranoc, mój mroczny panie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz