cześć, co u ciebie?
Ja smakuję mojego nowego ulubionego albumu, naszego ukochanego zespołu. Jest piękny, musiałam do niego dorosnąć. Wiesz, w sumie to lubię ten stan, gdy żałuje wszystkich złych słów na temat muzyki, która aktualnie miażdży mi serce na kawałki, ćwiartuje, a krwotok wewnętrzny nie przynosi bólu, a jedynie ciepło. Serce bije mi tak szybko, jak wtedy gdy mierzyłeś mi tętno. Pamiętasz? Śmiałam się, leżeliśmy w twoim łóżku, w twoim pokoju, w półmroku, w muzyce, w twoim mieszkaniu na samym dachu, z którego widzisz bezkres nieba. Pamiętam twój głos, jego brzmienie umiem odtworzyć w myślach.
Czasem chciałabym się wtulić w ciebie, czuć znów twój słodki zapach, najsłodszy, twój dwudniowy zarost na twarzy, dotykać twardych włosów, które opadają ci na oczy, układać z nich najrozmaitsze kompozycje. Smakować twoje gorzkie usta od moich perfum. teraz jest to czasem.
Częściej niż czasem uświadamiam sobie, że już nigdy nie nauczę się żyć z tym, z twoją śmiercią. Wtedy gdy postanowiłeś odejść, tego zimnego dnia. Nigdy nie zapomnę każdej chwili, słowa, sytuacji z tobą w głównej roli. Po twoim odejściu spisałam każde twoje słowo. Mam teraz taką wielką księgę, w której do dzisiejszego dnia spisuje nasze rozmowy, jednak coraz rzadziej przypomina się coś nowego.
Coraz częściej mam siłę aby pójść w miejsce, gdzie wrażliwi ludzie,pochłonięci epizodem, decydują się odejść. Nie ma już śladu po sznurze. Wiatr wieje tam bardziej niż gdziekolwiek, szum liści tworzy melodię smutku.
Wiesz, tak naprawdę bardzo tęsknię. Chciałabym usiąść obok ciebie, porozmawiać, pomilczeć, odpalić drogie fajki, wypić piwo, śmiać się z ludzi, dresów, śpiewać, tańczyć.
Czasem śnię o tobie. Mam żal do losu, że tylko tak mogę cię spotkać. Nie mamy szans zobaczyć się pośmiertnie, bo oboje jesteśmy(ty byłeś) ateistami, a zbawienie nam nie przysługuje.
Dobranoc, mój mroczny panie.
czwartek, 26 września 2013
piątek, 20 września 2013
Hej, wiesz dawno nie pisałam co u mnie, przepraszam, z czasem było dosyć kiepsko, ale i też nie chciałam cię zadręczać milionem moich myśli. Jakich myśli? Tych myśli, mówiłam ci o nich kiedyś, a ty nazwałeś mnie wtedy wariatką. Już pamiętasz... Jak ci minął dzień? Jak twój humor?
Dobrze, przestanę zadawać te głupie pytania. U mnie kiepsko, czuję, że łapie mnie jakieś przeziębienie.
Wszystko wydaje mi się pozbawione sensu, chroniczne uczucie pustki chyba już nigdy nie zniknie.
A z drugiej strony jest naprawdę dobrze, potrafię wstać z łóżka i zacząć dzień, wytrwać. Zapodziałam gdzieś nawet cały plik nowych żyletek, nie sięgam po tabletki, robię rachunek sumienia, kłamię mniej, staram się nie być hipokrytą, zawistnym zazdrośnikiem.
Pożądam twojego głosu, jak nigdy wcześniej. Ostatnim razem gdy cię widziałam jechałam rowerem, bez makijażu, uciekłam, zawsze chciałeś mnie zobaczyć bez makijażu, pamiętasz? a ja uciekłam. Była godzina szósta rano, słońce już wstało, a mnie rozbudziło na dobre dopiero tamte spotkanie.
Muszę się do czegoś przyznać, udaję, tak bardzo udaję, zamykam smutek w sobie. Musisz mnie zrozumieć.
Chciałbyś odebrać ode mnie telefon przed trzecią w nocy?
Zasłużyłam sobie chociaż na jedno słowo. Mogłabym zadzwonić, mam wciąż numer, a ty powtarzałbyś tylko jedno słowo "beznadziejne".
Dobrze, przestanę zadawać te głupie pytania. U mnie kiepsko, czuję, że łapie mnie jakieś przeziębienie.
Wszystko wydaje mi się pozbawione sensu, chroniczne uczucie pustki chyba już nigdy nie zniknie.
A z drugiej strony jest naprawdę dobrze, potrafię wstać z łóżka i zacząć dzień, wytrwać. Zapodziałam gdzieś nawet cały plik nowych żyletek, nie sięgam po tabletki, robię rachunek sumienia, kłamię mniej, staram się nie być hipokrytą, zawistnym zazdrośnikiem.
Pożądam twojego głosu, jak nigdy wcześniej. Ostatnim razem gdy cię widziałam jechałam rowerem, bez makijażu, uciekłam, zawsze chciałeś mnie zobaczyć bez makijażu, pamiętasz? a ja uciekłam. Była godzina szósta rano, słońce już wstało, a mnie rozbudziło na dobre dopiero tamte spotkanie.
Muszę się do czegoś przyznać, udaję, tak bardzo udaję, zamykam smutek w sobie. Musisz mnie zrozumieć.
Chciałbyś odebrać ode mnie telefon przed trzecią w nocy?
Zasłużyłam sobie chociaż na jedno słowo. Mogłabym zadzwonić, mam wciąż numer, a ty powtarzałbyś tylko jedno słowo "beznadziejne".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)