poranek zaraz przejdzie w południe.
Nie mogę uwierzyć. W nocy miałam gorączke i kaszel, myslalam ze sie udusze.
Wczoraj bylam z wampirem. Probowal mnie upierdolic w szyje, poamietam wczoraj troche jak przez mgle. Wszystko to jest fikcja, a we mnie nie ma juz ani krzty rozsadku. jestes tylko ty, juz nieistniejacy.
nigdy juz nie obudze sie obok ciebie, nigdy niepowiesz mi juz ani slowa szeptem, nigdy nie bedziesz we mnie.
nie nakarmisz mnie truskawkami z cukrem, nawet nie okrzyczysz za moja infantylnosc.
nie zatanczysz w nocy, nie dowleczesz mnie kompletnie pijana do domu w nocy. wiem, ze wszystko bedzie teraz inne, nie bede sie leczyc, powoli dam sie porwac szalenstwu.
*
kiedys zapytales mnie, czy pojde z toba. teraz wiem, ze nie bylam na to gotowa. teraz porzucilam wszystko co kochalam i bylo dobre, aby moc pojsc, droga ktora mi podales na tacy.
nie daje sie uwiesc, nie tym razem, tym razem to ty bedziesz gonil mnie, jak totalny kretyn, popierdolony masochista. a ja bede soba. opadne bezwladnie w twoje ramiona.
mam smak metalicznej krwi w ustach.
krew na szyi, zimna sciezka splywa po obojczykach, az do stop.
dzien pierwszy: dazenie do autodestrukcji. szyja pochlastana nozem ceramicznym.
*
uwielbiam twoj dotyk
slowa
smiech
blizny
nikt nie uwielbia ciebie tak jak ja.
*
jest czerwiec, ponury czerwiec
*
kocham cie
niedziela, 23 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
ucieknijmy
Co wypełnia przestrzeń między neuronami, jak to powiedziałeś?
Nie mogę znieść tych wspomnień, może są zbyt świeże, wciąż jeszcze palą ogniem, podbijają maksymalnie poziom adrenaliny, a może są tylko nieszczęśliwe. I wiesz co, truskawki już zawsze będą kojarzyć mi się z tobą.
I wiem, że ty też wyobrażasz sobie sytuacje,które się nie zdarzą. Idealizujesz. Rekompensujesz stracony czas. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym ci powiedzieć, tej nocy. Odpłyń, twoje blizny na ciele tworzą mapę, której drogi nigdzie nie prowadzą, ciągną w dół. Oboje je nosimy, moje przypominają mi o tobie, paradoksalnie już nigdy nie zbledną, nie zagoją się.
Zauważyłeś, że w 28 jest znak nieskończoności?
Nie mogę znieść tych wspomnień, może są zbyt świeże, wciąż jeszcze palą ogniem, podbijają maksymalnie poziom adrenaliny, a może są tylko nieszczęśliwe. I wiesz co, truskawki już zawsze będą kojarzyć mi się z tobą.
I wiem, że ty też wyobrażasz sobie sytuacje,które się nie zdarzą. Idealizujesz. Rekompensujesz stracony czas. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym ci powiedzieć, tej nocy. Odpłyń, twoje blizny na ciele tworzą mapę, której drogi nigdzie nie prowadzą, ciągną w dół. Oboje je nosimy, moje przypominają mi o tobie, paradoksalnie już nigdy nie zbledną, nie zagoją się.
Zauważyłeś, że w 28 jest znak nieskończoności?
piątek, 7 czerwca 2013
co oswoiłeś
-Spójrz, tak nie zachowują się normalni ludzie, z głową masz nie tak.
Te słowa powiedziałeś mi dziś, paradoksalnie, są to słowa płynące z ust niedoszłego samobójcy, pieprzonego agnostyka. Przestań wypominać młody wiek, niedojrzałość, rozbicie emocjonalne, wahanie nastroju, komuś tak szalonemu jak ja.
Heej, już się boję. Jest absolutnie ciemno, poza światłem ekranu padającego na moje kolana, dłonie. A odgłosy klawiatury tworzą jakby melodię smutku. Cichą i zabójczą. A jednak ktoś z domowników siedzi w kuchni, jestem bezpieczna, żaden ze złych oprawców mnie nie dopadnie, chociaż wiem, że tu są i mnie obserwują. Nie próbuj wmówić komuś takiemu jak ja, że będzie lepiej, bo dobrze nie będzie, to byłaby fatalna hipokryzja. Jak to byłoby gdyby świat przestał być wielkim cmentarzem, z milionami strzaskanych posągów. Jak wyglądałby mój świat, gdybyś nie istniał, gdybyśmy nigdy nie dowiedzieli się o swoim istnieniu
Jak wyglądałby mój świat wolny od bólu i cierpienia. Byłby pusty, tak?
Czy byłabym bezpieczna? Wolna?
Nie mogłabym już zanurzyć reki w kartce papieru? A litery nie stałyby się materią bardziej niż trzy d. Nie skakałyby mi przed oczami, i nie układałyby się w dowolne słowa.
Nie słyszałabym nic? Nie słyszałabym krzyku w pustym pokoju?
Popatrz, bez kieliszka wódki mogę być kim zechcę, mogę latać i układać dźwięki w miękkie geometryczne figury. Mogę śmiać się jak we łzach i słyszeć moją czarną sukienkę.
Beż wódki i leków mogę wszystko. Jestem schizofrenikiem, a nie mogę mieć ciebie.
Noce nigdy nie były bardziej przerażające.
Te słowa powiedziałeś mi dziś, paradoksalnie, są to słowa płynące z ust niedoszłego samobójcy, pieprzonego agnostyka. Przestań wypominać młody wiek, niedojrzałość, rozbicie emocjonalne, wahanie nastroju, komuś tak szalonemu jak ja.
Heej, już się boję. Jest absolutnie ciemno, poza światłem ekranu padającego na moje kolana, dłonie. A odgłosy klawiatury tworzą jakby melodię smutku. Cichą i zabójczą. A jednak ktoś z domowników siedzi w kuchni, jestem bezpieczna, żaden ze złych oprawców mnie nie dopadnie, chociaż wiem, że tu są i mnie obserwują. Nie próbuj wmówić komuś takiemu jak ja, że będzie lepiej, bo dobrze nie będzie, to byłaby fatalna hipokryzja. Jak to byłoby gdyby świat przestał być wielkim cmentarzem, z milionami strzaskanych posągów. Jak wyglądałby mój świat, gdybyś nie istniał, gdybyśmy nigdy nie dowiedzieli się o swoim istnieniu
Jak wyglądałby mój świat wolny od bólu i cierpienia. Byłby pusty, tak?
Czy byłabym bezpieczna? Wolna?
Nie mogłabym już zanurzyć reki w kartce papieru? A litery nie stałyby się materią bardziej niż trzy d. Nie skakałyby mi przed oczami, i nie układałyby się w dowolne słowa.
Nie słyszałabym nic? Nie słyszałabym krzyku w pustym pokoju?
Popatrz, bez kieliszka wódki mogę być kim zechcę, mogę latać i układać dźwięki w miękkie geometryczne figury. Mogę śmiać się jak we łzach i słyszeć moją czarną sukienkę.
Beż wódki i leków mogę wszystko. Jestem schizofrenikiem, a nie mogę mieć ciebie.
Noce nigdy nie były bardziej przerażające.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)